Magazyn „Rolling Stone” opublikował wywiad z Mikem Dirnt’em

Magazyn „Rolling Stone” opublikował kolejny wywiad, tym razem z Mikem Dirnt’em. 

Magazyn zamieścił rozszerzony wywiad w stylu Q&A na swojej stronie internetowej. Rozmowa koncentruje się szczególnie na opinii Mike’a w kwestii zachowania Billiego podczas koncertu iHeart Radio i kilka miesięcy po tym zdarzeniu. Oto cały wywiad:

Czy Billie przed koncertem w Las Vegas zachowywał się jakoś inaczej? Przewidywałeś, że może „coś odwalić” na scenie?

Wszyscy przymykali na to oko – „Każdy radzi sobie ze swoim gównem. My ciągle pracowaliśmy, nie robiliśmy sobie żadnej przerwy; The Network, Foxboro Hot Tubs, musical, płyty koncertowe, 21st Century Breakdown. Napisaliśmy i wykonaliśmy wiele rzeczy które nawet nie zostały publicznie zaprezentowane. Widzę jakie on ma tempo – każdy mógł zaliczyć „doła”

Billie się nakręca. Billie to muzyk. Kocham go za to. To błogosławieństwo, że gram z moim najlepszym przyjacielem i mogę wspierać ten zespół. Ale są chwile kiedy myślę: czy naprawdę musimy się wspinać na kolejny szczyt, będąc po samym pośrodku drogi?

Jak było dzień przed występem w Vegas, jeszcze przed koncertem?

Byliśmy wtedy wszyscy spięci. Zamknęli nas w pokoju na około sześć godzin [przerwa]… choć „zamknęli” to niezbyt trafne słowo. Nie chciałem siedzieć z wszystkim w korytarzu. Czułem się jak szczur w klatce. To było miejsce, gdzie każdy biegał w te i wewte.

Kiedy Billie się pojawił, powiedziałem do niego ,,Nie wyglądasz dobrze. Co się dzieje?”. Obserwowałem go, a jego stan stopniowo się pogarszał. Nie jesteśmy już 12-latkami, ale zachciało mi się wygłupów. Skończyło się na małych zapasach za kulisami.

Co się działo w twojej głowie kiedy widziałeś co na scenie wyprawia Billie?

Wiesz, prawdę mówiąc, zgodziłem się z tym co powiedział. Wiem, że to nie w stylu Billiego. W większości tego, co powiedział, rzeczywiście się z nim zgadzałem. Patrzyłem na swojego przyjaciela i myślałem „Odpierdala Ci”. Doskonale wiemy, że ten koncert to shitshow.

W przeszłości świat widział znacznie więcej takich rzeczy. Świat śmiał się z nas na tyle, aby wiedzieć, że mogą się z nas śmiać teraz inni. Mamy poczucie pokory.

Jak na nieszczęście, to wszystko stało się na tydzień przed wydaniem trylogii albumów – jednego z waszych najbardziej ambitnych projektów.

Nikt wtedy do mnie nie dzwonił, aby pogratulować mi wydania albumu [Uno]. Każdy bał się zadzwonić i porozmawiać z nami. Miałem wtedy depresję. Dzięki Bogu, moja żona była cały czas blisko mnie i pomagała mi w tej trudnej sytuacji.

Billie wspominał, że razem z tobą i Tre pojechaliście na próbę w listopadzie, a więc całkiem niedługo po zakończeniu odwyku. Jak wtedy zagrał? Był lepszy i silniejszy?

Szczerze mówiąc, zagraliśmy wtedy tylko sześć lub siedem kawałków, aby tylko wziąć nasze instrumenty w ręce. Brzmiało to dobrze. Naprawdę dobrze. Tak naprawdę jednak nie graliśmy…

Nie graliście w konkretnym celu?

Dokładnie. To jak wycieczka hot rodami. Sprawia wiele przyjemności, ale potem wracasz znowu do garażu. To były większy problem, większe emocje. Byliśmy niezdecydowani.

Ale wszyscy dużo graliśmy. Grałem na basie przez cztery godziny tygodniowo, przez co najmniej 40 minut dziennie.

Czy dostrzegasz jakieś zmiany w Billie’m?

Teraz jest największa zmiana w naszym życiu, w życiu Billiego. Musieliśmy przystopować, aby kurz opadł, musieliśmy zastanowić się nad wszystkim, nie patrzeć tylko na osiągnięcia. Wyciszyć się. Wyciszyć swoje życie. Żyć teraźniejszością, nie myśleć co będzie w przyszłym tygodniu, przyszłym miesiącu.

Myślisz, że będzie to miało wpływ na waszą muzykę, wasze przyszłe piosenki?

Realność jest tym, czego możesz od nas oczekiwać. Imprezy były, gdy byliśmy młodsi. Kto wie, do czego teraz by doprowadziły? Kiedy słucham piosenek, czuję szczura. Lubię piosenki, które mają jakiś głębszy sens.

Kiedy wrócicie z powrotem na scenę, jakich zmian za kulisami oczekujecie, aby utrzymywać trzeźwość Billiego a przy tym się świetnie bawić?

To oczywiste. Kulisy nie są barem. I to jest ok. To tylko zabijanie czasu, mechanizm radzenia sobie. Nie musimy mówić ‚Tak” przy pierwszej lepszej okazji. Zrobiliśmy jakieś 228 koncertów dla American Idiot i 190 dla 21st Century Breakdown.

Moje myśli dobre, złe i brzydkie. Muszę wspierać tego chłopaka, zrobić z nim kolejny krok dalej. Także poza sceną.

Źródło tekstu


PODZIEL SIĘ TYM!

  • Facebook
  • Twitter
  • Myspace
  • Google Buzz
  • Reddit
  • Stumnleupon
  • Delicious
  • Digg
  • Technorati

Zostaw komentarz